Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
» Blog » Imiona postaci fantasy
03-01-2012 12:48

Imiona postaci fantasy

W działach: almanach, game design | Odsłony: 4493

Poniższy tekst zrodził się z natchnienia, które spłynęło na mnie po przeczytaniu notki Dreamwalkera. Kudos.

 

 

Co ciekawego można zrobić z imieniem?

Moi drodzy każuale często wymyślają imię postaci na 5 minut przed sesją, zresztą, często sami nie zapamiętują imienia własnej postaci. A jak to robią otrzaskani pro-gracze? Tak jak pisał Dreamwalker: albo wymyślają połamańce językowe w stylu "Drizzta Do'Urdena", albo tworzą serowe abstrakty w rodzaju "Silentuma Shadowa". Zobaczmy, jak się sprawa ma w literaturze fantastycznej, a potem pomyślimy, co można by ewentualnie zrobić lepiej.

 

LITERATURA

 

Oczywiście Tolkien i oczywiście "Władca". Zobaczmy jakie imiona wymyślił profesor:

 

  • Aragorn (brzmi nieco skandynawsko z tym "gorn") 
  • Gimli (krasnoludzkie imiona są "krótkie" i twarde, jak ich właściciele)
  • Legolas (pomijając, że śmiesznie brzmi po polsku le'golas to typowe, delikatne, śpiewne elfie imię)
  • Gandalf (prawdziwe imię germańskie, użyte też jako imię jednego z karłów w Eddzie Starszej. I kto mi powie, że Wiki ssie?)
  • Arwena (pieknie wymawiane po angielsku "Ar-łen")

 

Oprócz tego mamy jeszcze "angielskawe" imiona hobbitów jako jedyne zawsze składające się z imienia i nazwiska:

 

  • Bilbo Baggins (Kwitko Worczyk, z Dnoworek zresztą)
  • Samwise Gamgee
  • Meriadok Brandybuck
  • Peregrin Took (albo Tuk, po polsku, ale lubię złodziejaszkowy wydźwięk oryginału)

 

Imiona Rohrimmów (wikińsko-celtycko-słowiańskie):

 

  • Theoden
  • Eowina
  • Eomer

 

Oraz imiona "tych złych":

 

  • Saruman (kojarzy się źle, bo z jaszczurem i dostojnie, bo z mądrością, jedno z lepszych imion Trylogii)
  • Sauron (tu już sam jaszczur ;)
  • Morgoth (Ghorblemghrrah! Mhrok!)
  • Balrog (nie dość że baal to jeszcze rogaty, a po angielsku - łotr)

 

U Tolkiena imię oddaje charakter postaci i kulturę, z której pochodzi. Po Mistrzu było już podobnie. 

 

Mamy plagę Conana, czyli Elric, Bane, Kull i inne imiona ery sword & sorcery. Mamy post-tolkienowskie imiona Świata Czarownic, jak Eydryth (tylko się nie zadławić przy wymawianiu), mamy nowożytne imiona pop-fantasy, które już wszystkie brzmią sztucznie i pretensjonalnie. W pop-fantasy językotwórstwo zaczyna się i właściwie kończy na języku drowów, który ma jakieś w miarę nowe brzmienie.

 

A co w naszym kraju?

 

Mamy dużo angielskawych (i fonetycznie i znaczeniowo) imion, co, generalnie jest błędem i świadczy o zachłyśnięciu się kulturą zachodu. Nawet nasze fantasy musi brzmieć jak fantasy z USA.

 

Zrywa z tym (trochę) Sapkowski, tworząc swojsko i średniowieczno brzmiące imiona. Ale już przy elfach pełno "sh", "ay", "ea" i innych angielskojęzycznych wstawek.

 

Generalnie więc - nihil novi.

 

PO CO KOMU IMIĘ?

 

W fantasy możemy trochę zaklinać rzeczywistość. Jeżeli możemy nadać postaci kobiety-kota imię Felicja to robimy to. Bo będzie fajnie. Niektóre postacie otrzymują imiona, które są jakby predestynowane. Bo gdyby nasza Felicja w drugim tomie cyklu dopiero przemieniła się w kobietę-kota...? Cóż za fatum kierowało rodzicami, kiedy wybierali dla niej takie, a nie inne imię. Bo czemu nie Zdzisława? Gdyby Zdzisława zmieniła się w kota, byłbym bardziej zaskoczony. Felicji takie coś może się przydarzyć. Zdzisławie - nie.

 

Nadając postaci imię dajemy jej dźwiękowy znak rozpoznawczy. Dźwięk, który ma się już zawsze wszystkim kojarzyć z tą właśnie postacią.

Zatem każde imię, które nadajemy postaci, przeczytajmy i wypowiedzmy głośno dziesięć razy. Imię musi brzmieć jak trzeba. Nieważne, ile iksów, aeów i eshów zawiera w pisowni i jak ładnie wygląda - ważne, żeby brzmiało.

 

Kiedyś na potrzeby pewnej gry nazwałem swojego barda Cixada. Wydaje mi się, że to naprawdę dobre imię, bo wygląda egzotycznie, egzotycznie brzmi, jest stosunkowo łatwe do wymówienia, a po polsku kojarzy się z... cykadą. "X" w środku jest trochę serowe, ale odrobina egzotyki, z umiarem, nie przeszkadza.

 

Imię bohatera gracza oczywiście musi służyć do sławienia go. Trudno, żeby enpece typowego pop-fantasy stawiali pomniki Bronkom i Filipom w podzięce za ocalenie przed demonem Borutą. Musi więc takie imię odpowiednio brzmieć. Co to znaczy odpowiednio? I tu zaczynają się schody, bo dla każdego gracza "odpowiednio" znaczy co innego:

 

  • średniowiecznie
  • celtycko
  • mhrocznie
  • tolkienowsko (z tymi smiesznymi ' nad literkami)
  • podobnie do tego gościa z tego filmu/książki/komiksu

 

I nagle w takim np. Starym świecie ekipa bohaterów (sami ludzie, pochodzący z jednego miasta) nosi takie imiona:

 

  • Ulric Feinthoven
  • Daennah
  • Orghorn Harkenblood
  • Fingelion Falthainen 
  • Spawn ("no dobra, niech będzie Spawner")

 

I co? I dupa. Jak to brzmi? Bez sensu. Żadnej jednolitości, żadnej konsystencji. Niby każdy wziął imię jakie chciał, więc każdy jest zadowolony, a jednak coś tu nie gra. I dlaczego niektórzy jakby rzadziej mają ochotę odpowiadać na pytania "jak się zwiesz, bohaterze?".

 

Od strony Mistrza: powinniśmy powalczyć o konsystencję, o adekwatność imion postaci do realiów świata. Dobro drużyny ponad dobro jednego gracza, który lubi Spawna. Niech imiona będą jednorodne. Niech postacie z Middenheim mają imiona charakterystyczne dla Middenheim. Tu rodzi się konflikt.

 

ORYGINALNOŚĆ VS SENS

 

Skasujmy oryginalność. Usuńmy wyjątkowość "bohaterskich" imion. Mówię całkiem serio. Predestynowanie postaci gracza do wielkości za pomocą heroicznie brzmiącego imienia nader często wypala w twarz nazywającemu.

 

Krasnolud jednego z moich graczy otrzymał imię Horgarth. Ładne. W klimacie. Krasnoludzkie według wiecznych schematów Tolkienowskich.

Po piętnastu minutach sesji był już Hogwartem. Umówmy się - humor i luz zawsze wygrają z nadęciem i trudnowymawialnymi angielskawymi połączeniami. Yarpen (mimo egzotyki) jest jednak swojskim Jarpenem. A Horgarth... Cóż.

 

Ale to jeszcze nic. Weźmy takiego wspomnianego Spawnera. albo innego Gyeralta. Czy naprawdę jedyne na co stać gracza to kopia? Co gorsza, możemy się po takiej postaci spodziewać częstych zachowań łudząco podobnych do zagrywek bohatera, od którego to imię pochodzi, niezależnie od tego, jak bardzo rózni się profesją, pochodzeniem czy nawet poziomem siły od pierwowzoru, co czesto może prowadzić do sytuacji śmiesznych lub wręcz tragicznych w skutkach.

Bo co z tego, że nazywasz się Geralt, skoro dupa z ciebie, a nie szermierz? Albo że nazywasz się Raistlin Meier (czy jak mu tam było), a jesteś pierwszopoziomowym magiem i już dawno zużyłeś swój Magiczny pocisk?

 

Niektórzy gracze podświadomie wierzą w potęgę przybranego imienia postaci. Wierzą, że daje im ono wymówkę do popisywania się, albo do "bycia jak ulubiony bohater". Za pożyczonym lub pompatycznym, wydumanym imieniem idzie przeświadczenie o epickiej przyszłości bohatera. Jak wielu z takich herosów poległo na pierwszym-drugim poziomie, od przypadkowej pułapki? Kilku na pewno. Pamiętajmy o nich, zanim nazwiemy kolejną ze swoich postaci Whisper Shadowborn.

 

PRZEZWISKA

 

Niektóre systemy posiadają na karcie postaci dwie osobne rubryki: imię oraz tytuł/ksywę/przezwisko. I bardzo dobrze, wszystkie tak powinny. Bo niezależnie od świata i epoki (no, może z wyłączeniem Cthulhu 1890, gdzie dobrze urodzeni panowie powinni używać swoich nazwisk) przezwiska są w modzie i w uzytku. Zawsze były i zawsze będą.

 

"Przezwisko" ma nieco pejoratywny wydźwięk w języku poslkim. To trochę jak słowo, którym określamy kogoś żeby zrobić mu na złość. "Pseudonim" jest zbyt bohaterski. "Ksywa" - od razu kojarzy się z więzieniem. Nie mamy niestety dobrego, neutralnego okreslenia na "nickname" dla postaci, może dlatego ociągamy się z używaniem takowych. No bo jak to, nasz wielki rycerz ma mieć jakąś ksywkę? Tytuł już chętniej. Ale czym tak naprawdę rózni się tytuł Longshanks (czyli Długonogi) od ksywy...? Niczym przecież. Tytułem nazwiemy ksywę kogoś, kto wyróżnia się z tłumu szarych zjadaczy chleba, kogoś ważnego.

 

Jest to imię nieformalne, nadawane ze względu na:

 

  • charakterystyczny wygląd (łysy, rudy)
  • zawód (kowal, szewc, rębajło)
  • skłonności (pijak, artysta, lowelas)
  • dokonania (reformator, obrońca, pogromca)
  • pochodzenie (Warneńczyk,
  • porównanie z obiektem nieinteligentnym (i to fani fantasy czasem nadużywają. Kot, pies, miecz, tarcza, Biały Wilk) 

 

Czasem ksywą stają się różne zdrobnienia i przekształcenia imienia i/lub nazwiska, choćby u klasyka:

 

  • Meriadok "Merry" (czyli wesoły, wesołek) Brandybuck

 

To rzadko używany, a skuteczny sposób wyróżnienia imienia swojej postaci.

 

W Infusion w pierwszej piątce szermierzy jest laska o skomplikowanym, typowo nidyjskim imieniu Omenafinetorama. Ale wszyscy znają ją pod skrótem "Otora". Ta sztuczka pozwala użytkować nawet najtrudniejsze językowe wygibasy.

 

Całkiem ciekawie jest też, kiedy niektórzy gracze odgrywając swoją postać wymyślają sobie ksywki dla innych postaci. I tak: dla wszystkich postać Michała to Elrond, ale dla postaci wojtka będzie Kuzynkiem.

Albo tytułowanie: Frodo do Sama mówił "Sam" ale Sam zawsze zwracał się do przyjaciela Panie Frodo, nawet wtedy, kiedy ich przyjaźń dawno już powinna sprawic, żeby byli sobie po imieniu.

 

IMIONA POSTACI GRACZY

 

Zaproponuję rzecz karkołomną.

 

Losujmy imiona i nazwiska postaci graczy.

 

Dokładnie tak. Dlaczego warto? Bo nikt nie wybiera sobie imienia i nazwiska. Niektórzy całe życie cierpią za to jak nazwali ich rodzice, albo borykają się z dziwnym, śmiesznym nazwiskiem.

Będzie to ciekawe, obserwować, jak potężny wojownik wstydzi się przedstawiać prawdziwym imieniem, bo jego kochająca matka, która zawsze chciała mieć córkę nazwała go Merry. A na nazwisko mieli Lilijan.

 

Ale sprawi też, że imiona drużyny zostaną uśrednione, urealnione, co zwiększy immersję.

 

Warto też dlatego, że wtedy prawie każda postać z imieniem i nazwiskiem które otrzymali, będzie chciała nadać sobie własne imię, wyjątkowe, które wyróżni go z tłumu.

 

Wywernobójca. Licz. Dzierzba. Biały Wilk. Krwawy Miecz. Tańczący na Grobach Wrogów. Dziewięć Języków.

 

Jeden ze sławniejszych szermierzy w Infusion nazywa się Shiuil. Klasyczne, pseudo-celtyckie imię khuryty. Ale wszyscy znają go jako Trzydzieści Bestii Shiuil. Dlaczego? Bo w pojedynkę wyrżnął elitarny oddział trzydziestu zabójców szermierzy, zwnaych Bestiami.

 

Oczywiście tytuły i ksywy nie mogą, powtarzam, nie mogą! być ksywami bohaterów od początku gry. Bo na tydzień przed sesją zabili wampira, więc jego ksywa to "Łamacz Kłów". Zasada, którą wyznaję i polecam wszystkim moim graczom brzmi:

 

Jedyna licząca się historia twojej postaci zaczyna się na pierwszej sesji. Użyj tego. 

 

Ksywy i tytuły muszą pochodzić z sesji, żeby miały wagę. Franek w domu wymyślił swojego Łamacza Kłów. Ale postać Bronka na ostatniej sesji zadała decydujący cios smokowi, prosto w oko. Jego Smocze Oko będzie zawsze będzie lepsze, bo wszyscy gracze to przeżyli.

Dobra ksywa może być celem, nagrodą i chlubą, oznaką statusu.

 

A to napędza fabułę.

A co napędza fabułę - jest dobre.

 

Komentarze

Obserwuj komentarze

Grom
   
Ocena:
+6
Drobne sprostowanie

Imiona Conanwe, które również idealnie oddają charakter ludu z którego pochodzi dany bohater, czy to od wyniosłego, groźnego Thot-Amona, przez potężnego Jumę, po lojalnego Valeriusa, pojawiły się na długie lata, jeśli nie dekady nim Tolek stworzył swoich aragornów i innych boromirów (który swoją drogą jest zlepkiem elementów słowiańskich)
03-01-2012 12:55
dreamwalker
   
Ocena:
+1
WOW, to się nazywa dobre rozwinięcie tematu. Dzieki nine! Podlinkuję pod moją notką.
03-01-2012 12:59
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
no, wymyślili je w Rzymie i u Celtów :)
03-01-2012 13:01
Repek
PolterPlus
   
Ocena:
0
"Aragorny" to raczej też afaik nie są "wymyślone" przez JRRT. :)

Pozdro
03-01-2012 13:18
Gruszczy
   
Ocena:
+1
Świetny tekst i świetne podejście do tematu. Dupne imiona i ksywki to jest zmora. Tytuł zdobyty w trakcie gry - zajebista zajebistość :)
03-01-2012 13:35
Gruszczy
   
Ocena:
+1
Przy okazji: takie arty powinny się pojawiać na polterze, a nie jakieś pitolenie o historii postaci.
03-01-2012 13:36
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+11
A ja w jednej (dedekowej) kampanii zrobiłem inaczej - kampania w założeniu opowiadała o wielkich bohaterach (a jakżeby inaczej), ale postacie zaczynały na starcie swojej kariery. Niezależnie od tego, od początku było wiadomo (graczom, nie bohaterom), że postacie są predestynowane do wielkich celów i takie tam - i poprosiłem graczy, żeby powiedzieli, jakie jest największe dokonanie, jakim wsławi się ich bohater (z zaznaczeniem, że niekoniecznie musi ono pojawić się w toku kampanii), i jaki przydomek zdobędzie.

I w ten sposób magiczka Jekaterina Przebiegła na starcie była przez pozostałych graczy postrzegana jako knuj i manipulantka, złodziej Fungipar Zatrute Ostrze skrytobójcą został wiele sesji później (a magicznego zatrutego rapiera dorobił się pod sam koniec kampanii), ale już od początku było wiadomo, jak potoczy się jego kariera. A kiedy miała być rozegrana sesja, na której zaplanowałem Wielkie Dokonanie którejś z postaci, jasno mówiłem to na początku sesji - i gracze wiedzieli, że dzisiaj swoje pięć minut będzie miał konkretny gracz.
03-01-2012 13:44
Ninetongues
   
Ocena:
+3
Jak tak czytam Adama, to myślę sobie, że to powinien być temat następnego Karnawału. Przez aklamację!
03-01-2012 14:53
JoAnna
   
Ocena:
+12
O ile nie przyczepię się do kawałka o tworzeniu imion w RPG, a pomysł z losowaniem nawet mi się podoba - to we wstępie napisałeś rzeczy, które świadczą, że:
a) albo nie zadałeś sobie nigdy trudu prześledzenia genezy powstania Władcy Pierścieni, nie wiesz, dlaczego Howard nadał Conanowi takie, a nie inne imię, a Sapkowski użył języka gaelickiego (w wersji Q i P) jako inspiracji dla nazw elfickich, wobec tego piszesz, co Ci do głowy przyjdzie, podpierając się Wikipedią
b) uważasz, że jesteś mądrzejszy od Tolkiena, Howarda i Sapkowskiego razem wziętych.

A) da się nadrobić szybko, bezboleśnie i z korzyścią dla Ciebie odpowiednimi lekturami, które jednocześnie dają fajny wgląd w symbolikę imion, historię języków indoeuropejskich i proces twórczy pisarza. B) może świadczyć o Twoim młodym wieku i niestety nieoczytaniu.

Polecałabym zabranie się za "Ziemiomorze" Ursuli Le Guin, gdzie kwestia imion i przydomków (przezwisko, ksywa, pseudonim w polskim dla zgredów urodzonych przez 1990 rokiem nazywa się "przydomek") jest rozwiązana ciekawie i elegancko, a także poszukanie w księgarni albo bibliotece ramotki "Złota gałąź" pana Frasera. Poza tym imiona powinny zawsze być ściśle związane z językiem, jakim dana postać się posługuje.

PS. Felicja nie oznacza kota. Felicja to modyfikacja imienia Feliksa, czyli Szczęsna. Wikipedia ma to w sobie, czasami warto sprawdzić, zanim walnie się babolem.
03-01-2012 15:06
Aesandill
   
Ocena:
+2
@ JoAnna
why so serious? Że tak pojadę z niemiecka

A tak swoja droga, napisz proszę jaka jest symbolika miana Conan

Pozdrawiam
Aes
03-01-2012 15:42
Rukasu
   
Ocena:
+6
Conan to imię celtyckie. Z tego co pamiętam, oznacza wilka, bądź też inne agresywne psowate. Być może jest to równocześnie nawiązanie np. do mitycznego Cumhalla i/lub jego towarzyszy; był także taki brytyjski święty. W końcu - w czasach REH-a imię to było *po prostu* popularne (np. Arthur Conan Doyle).

REH bardzo dokładnie opracował historię swojej alternatywnej rzeczywistości, a liczne zasiedlające je kultury oparł na kulturach znanych z naszej historii. Tak więc Stygijski czarownik nazywać się będzie z egipska, natomiast "barbarzyńca" walczący z Piktami będzie miał imię celtyckie.

Jeżeli chodzi o sam artykuł, to wydaje mi się, że autor trochę zbyt "poważnie" podchodzi do tematu. Jasne, imię to fajna rzecz, ale jeśli gracz będzie miał frajdę z nazywania swoich postaci w taki, a nie w inny sposób - to przecież właśnie zabawa jest najważniejsza. Bardziej raziłoby to zapewne w nie-interaktywnej twórczości, a więc w książkach i filmach, ale nawet tam bez trudu da się wkręcić gościa o nietypowym lub zapożyczonym od sąsiadów nazwisku / przezwisku. Przecież np. w polskiej polityce od groma jest Millerów i Tusków, zaś większość "polskich" imion jest zapożyczona z antyku (August, Marek, Łukasz, Michał, itp.).

Co więcej, gdyby podejść do sprawy naprawdę poważnie, to w średniowieczu / pseudośredniowieczu stosunkowo niewiele osób posiadałoby prawdziwe imiona i nazwiska. Wtedy ludzie częściej posługiwali się przezwiskami i przydomkami, zaś nazwiska zastrzeżone były dla nomenklatury "herbowej".

A Horgarth-Hogwart to jeszcze spoko-luz. W "Kowbojach z Szanghaju" bardzo fajnie pokazują, w jaki sposób można poprzerabiać kultowe imiona. ;-)
03-01-2012 16:14
Ninetongues
   
Ocena:
+2
Nikt nie twierdzi, że Conan to było złe imię.
Bardzo dobre. Nawet świetne.

Z "plagą" chodziło mi o to, że groszowi pisarze z tamtych czasów zachwycali się prozą Howarda i nazywali swoich bohaterów podobnie, krótko, zwięźle, ostro. Settingi były podobne, więc i imiona podobne.

Na pewno nie zarzucam nic ani Tolkienowi, ani Howardowi ani nikomu innemu, JoAnna najwyraźniej ma dziś gorszy dzień.

Z tą "celtycką" etymologią, to umówmy się: około 50% imion z terenów przedchrześcijańskiej Europy jest celtycka, lub pochodząca z języków celtyckich. ;) Trudno tu spudłować.

Jeżeli Howard rzeczywiście wziął imię "Conan" z jakichś nam (chyba) nieznanych tekstów celtyckich to super, ale równie dobrze mógł je zmyślić, bo spodobał mu się właśnie taki zlepek literek.
Nie róbmy z boksera drugiego Tolkiena, to tylko taki drobny apel. Nie chodzi mi o urażenie fanów Howarda, do których i ja się zaliczam.
03-01-2012 16:27
von Mansfeld
   
Ocena:
0
JoAnna
Miło że dzielisz się swoją wiedzą tutaj piszącym. Niemniej odnoszę wrażenie, że tę wiedzę stosujesz jeno do ataku na czyjąś osobę lub czyjś tekst, a nie do czegoś konstruktywnego.

Rukasu
Imię "Michał" jest pochodzenia hebrajskiego, leciutko spudłowałeś. ;) Podobnie jest z "Anną", "Marią" czy "Szymonem".

Ninetongues
Nie przejmuj się krzykaczami udającymi krytyków. ;)

Dodam że inną z przyczyn takich a nie innych imion wśród BG jest tendencja do nadania "oryginalnego, wymyślnego imienia". Skoro bohater ma się wyróżniać, to "imię także". Jednocześnie musi brzmieć "groźnie", jednocześnie nie przypominać "swojskości" czy "trywialności".
03-01-2012 16:33
Kot
   
Ocena:
0
[trlolcat mode on]
Że co? Że nada.

W moim odczuciu ta notka przypomina fandomową wersję wystąpienia znanego przewodniczącego jeszcze bardziej znanego klubu. Nie służy niczemu, ponad nadmuchiwanie ego i nabijanie 'wyznawców' autora.
[trlolcat mode off]

A tak na poważnie, to dawno dawno temu, w Magii i Mieczu, było to już przynajmniej trzy, czy dziewięć razy wałkowane. I to w naprawdę dobrej formie. Wszystkim zainteresowanym zabawą imionami w RPG, którym nie chce się samemu czytać książek na ten temat polcam te teksty. Szkoda tylko, że ze względu na prawa autorskie nie da się ich(MiMów) publikować w całości jako darmowe PDFy...
03-01-2012 17:36
Majkosz
   
Ocena:
+11
Ech, te zmyślone imiona u Howarda i Tolkiena. :)

Wiecie, że założyciel Bretanii (brytyjskliej kolonii we Francji) i protoplasta rodu de Rohan nazywał się Conan Meriadoc?

Howard zmyślał raczej mało, czerpał za to pełnymi garściami z Herodota (czego niestety nie wyłapali pierwsi tłumacze i utkęliśmy z tą durną Cymmerią).

Natomiast Theoden czy Eomer to nie są imiona celtyckie, tylko angielskie. Ściśle rzecz biorąc, mercjańskie. Tolkien zmyśłał jeszcze mniej. :)

serdecznie pozdrawiam!
03-01-2012 19:17
earl
   
Ocena:
+1
@ Nine

Legolas (pomijając, że śmiesznie brzmi po polsku

Czy śmiesznie? Mi kojarzy się z klockami lego, którymi bawiłem się w dzieciństwie.
03-01-2012 20:41
Viola
   
Ocena:
+1
W większości podręczników są listy imion typowych dla danej nacji/rasy/kultury, a we wstawkach fabularnych występują bohaterowie, tak że zorientowanie się, jakie imię pasuje a jakie nie, jest dość proste. Z nazwiskami trochę gorzej, ale też można.
Można też przed ostatecznym wyobrem przeczytać imię kilka razy na głos. Czasem imię wygląda fajnie w zapisie, ale już w wymowie jest... zabawne.
03-01-2012 20:46
Gerard Heime
   
Ocena:
+3
(pomijając słuszny głos JoAnny, która wyłapuje kilka poważnych błędów Rafała)

Nine, naprawdę tak Ci przeszkadza w erpegowej drużynie Ulric Feinthoven ramię w ramię z Daennah, Orghornem Harkenbloodem i Fingelionem Falthainen?

Bo wiesz, mi to tak naprawdę zwisa. O ile imię nie jest odczapione/kretyńskie/zerżnięte po maksie (może powyższe są, nie wiem, nie kojarzę) to mi to tak naprawdę wisi: byle dało się łatwo wymówić.

Ogólnie rzecz biorąc, RPG są wtórne wobec innych utworów (książka, film) i większość osób nie szuka w nich oryginalności, a raczej dobrego i strawnego miksu znanych i lubianych motywów. W tym - imion.

Sesje w klimatach pop-fantasy (skoro już się upierasz przy tej nazwie) są tego najbardziej jaskrawym przykładem: bazują na kliszach, sztampie i pewnej powtarzalności wzorców. Niekiedy to pastisz, parodia. A niekiedy gra brana na serio. W obu przypadkach Ulric Feinthoven nie powinien specjalnie dziwić. W pierwszym przypadku nawet Spawn by przeszedł...
03-01-2012 21:52
A647
   
Ocena:
+2
Odnośnie notki:
Nie sądzę, by losowanie imion było aż tak karkołomne, czy też rzadko spotykane. Jak dla mnie jest to jeden z najprzyjemniejszych momentów tworzenia postaci :) Jasne, często zaczynając daną kampanię mam już gotową koncepcję łącznie z imieniem i nazwiskiem. W większości jednak przypadków znacznie bardziej interesujące jest "wylosowanie" bohatera od podstaw - jeśli tylko podręcznik oferuje takową możliwość (ewentualnie losowanie wszystkiego poza klasą/profesją i rasą) - w końcu poza rodzicami nadającymi imię to nie bohater, a jego geny decydują o tym, jak będzie wyglądał, prawda?
Jedne z najprzyjemniejszych RPGowych wspomnień mam właśnie z długaśnych kampanii w WFRP (a i ostatnio z WH40K), do których moje postaci zostały od podstaw wygenerowane za pomocą kostek. Jasne, jest to wyzwanie, ale w końcu i po to gramy :D
03-01-2012 22:10
8ART
   
Ocena:
0
Odnośnie imion.

Od dłuższego czasu moje postaci noszą moje prawdziwe imię, lub coś fonetycznie do niego podobne.

W grach w klimacie CP2020, ZC nie ma problemu. MG i gracze się nie mylą, wszystko gra.

W PBFach i w grach fantasy, w które gram z reguł lekko zmieniam moje imię. Dla przykladu podpisuję się nickiem 8art - po małych zmianach nazywam moją postać Eithart - zapisana prawie po polsku, prawie angielska wymowa. Prawie, ale robi fajną różnice. Pasuje do większości światów fantasy. Mogę też użyć formy Barth. Wciąż bezbłednie kojarzy się z moim imieniem lub nickiem.

Jako mistrz gry podobne zabiegi sugeruje też moim graczom. Łatwo prosto i przyjemnie...
03-01-2012 22:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.