» Blog » Inspiracja!
05-12-2010 14:15

Inspiracja!

W działach: muzyka, inspiracje | Odsłony: 5

Inspiracja!
Hej wszystkim.

Jako że spędzam czas w łóżku na antybiotykach i ketonalu przyszedł czas, aby wrzucić nową notkę na blogasku. Mimo choroby mam ostatnio dobry humor a pogoda, piękna zima działa jak zwykle pobudzająco na moją wyobraźnię.

Chciałbym zatem podzielić się kompilacją tegorocznych odkryć muzycznych. Każdy z tych kawałków był dla mnie wielką inspiracją i każdy z nich składa się na masę pozytywnej energii z którą, mam nadzieję, skończę ten rok.

Polecam obejrzeć, posłuchać. A nuż okaże się, że i Was zainspirują te kawałki.

Zaczniemy od "Little Lion Man" od Mumford and Sons, czyli dowodu na to, że muzyka instrumentalna wciąż żyje i ma się dobrze. To trzeba zobaczyć, żeby uwierzyć. Szczególnie tego gościa wymiatającego na mandolinie.
Ten kawałek na pewno będzie moim motywem przewodnim kiedy będziemy grać w MouseGuard.

Przechodzimy do cięższych klimatów. O "the Knife" mógłbym długo i namiętnie. Każdy ich utwór to kawał doskonałej muzyki i całe pokłady inspiracji. Dla mnie jest to jeden z najlepszych zespołów na świecie.

Zacznijmy od mojego ulubionego "Silent Shout".
Ostrzegam, że teledysk jest nieco psychodeliczny.

...I bardzo erpegowego "the Captain". Niech Was nie zniechęca brak teledysku - warto posłuchać tego kawałka w całości z zamkniętymi oczami, tym bardziej, że to jeden z tych długo rozkręcających się.

Inny skandynawski zespół, Royksopp, wykorzystał niezwykły wokal wokalistki zespołu the Knife w jednym ze swoich najlepszych kawałków muzyki electro - "What else is there". Polecam obejrzeć teledysk w HD na dużym ekranie. Co tu dużo gadać - bez tego kawałka Into Dreams nigdy by nie zaistniało. Po prostu ciary.

Przygodę z the Knife i skandynawskimi, mrocznymi klimatami zakończymy kawałkiem Fever Ray "When I grow up". Nigdy nie zgadniecie, ale Fever Ray to solowy projekt... No właśnie. Wokalistki the Knife.
Utwór jest magiczny, teledysk jeszcze bardziej. W tym jest prawdziwa Magia, dlatego widzę ten utwór i teledysk jako świetną inspirację dla każdego fana dowolnej edycji "Maga".

Najlepszy komentarz zostawił jeden z użytkowników YouTube:

I hate it when crazy bush bitches stand on my diving board and cast spells upon my swimming pool.

OK.
Przejdźmy się nieco bliżej mainstreamu. Oczywiście tylko "nieco".
Oto I Blame Coco w parze z Robyn i ich kawałek "Caesar". Zachęcić Was? Okay. Coco to córka Stinga. Koniec zachęcania.

Podoba się? Spróbujcie jeszcze "In Spirit Golden", ten nie do końca poważny kawałek ma mnóstwo pozytywnej energii.

Czas na kolejne ciary. Florence and the Machine zna chyba każdy szanujący się fan muzyki. A jeśli nie... To ten kawałek ich przekona. Florence wielka jest i kropka, a ten kawałek to czyste ciary.
"Heavy in Your Arms"
Wiadomo, że najlepszą częścią kinowej manii Twilight jest po prostu doskonała muzyka. Aaach... nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie niezawodnym sprawdzianem jakości muzyki jest to, czy sprawia, że dostaję gęsiej skórki...

Może trochę rocka?
Nie jestem maniakiem Jacka White'a. Ale kurde, dobry jest. Jego najnowszy projekt The Dead Weather to czyściutki indie rock. Niestety, wersję HD teledysku do "Treat me Like Your Mother" diabli wzięli. Nie wolno jej wyświetlać w Polsce... -_-'

"Jungle Drum" Emiliany Torrini to świetny materiał na króciutką, optymistyczną przerwę. Ostrzegam, uzależnia! Ruku-tuku tuku-tuku tuk-tuk!

Następny kawałek powinien spodobać się przede wszystkim paniom. Co tu dużo gadać, kiedy się patrzy na wokalistę facet z niejakim rozbawieniem zaczyna łapać, co to naprawdę znaczy "ciacho"...
Oto Friendly Fires i "Kiss of Life".

A teraz motyw przewodni, który podpasuje do każdej sesji rozgrywającej się w jakiejkolwiek wersji naszego świata (i nie tylko). "Ulysses" zespołu Franz Ferdinand pomoże każdemu wrócić do domu po ciężkiej nocy na mieście.

Lećmy dalej.
Bat for Lashes to artystka w swej twórczości porównywana do Bjork, choć jest dużo, dużo ławiejsza (i, moim nieskromnym zdaniem, przyjemniejsza w odbiorze). Oto "Daniel", my personal favourite. Zachęcam też do posłuchania "Pearl's Dream".
Generalnie Bat for Lashes kojarzy mi się "kosmicznie", to znaczy z klimatami sf i różnie pojętej space opery. Ciekawe, czy Wam też... I ciekawe, czy utwór "Two Planets" jest tego bezpośrednią przyczyną.

Powoli kończąc polecankę zaproponuję znów troszkę rocka. Nie wiem jak wam, ale mnie głos wokalisty the Editors kojarzy się z Frankiem Sinatrą. Posłuchajcie "An End Has a Start". Co ciekawe, wszystkie ich kawałki z tego albumu (dosłownie wszystkie) traktują o śmierci i umieraniu. Ciekawe...

Coś zupełnie nowego i pewnie większość maniaków to kojarzy, no ale... Oto Daft Punk i "Derezzed" z wchodzącego na ekrany kin TRON: Legacy. Już dawno nie słyszałem takiego dobrego electro. Co prawda to tylko zajawka utworu, ale i tak jest czego posłuchać.

I na koniec... Zupełnie porażający kawałek (11 minut) do opery "Tommorow, in a Year" autorstwa... Już Wy dobrze wiecie kogo. Oto "Colouring of Pigeons". Szczególnie podoba mi się operowe wejście w 05:47. Ciary. Dla zainteresowanych - opera opowiada o Karolu Darwinie. Większość tekstów pochodzi z jego listów.
Dla mnie ten kawałek to prawdziwe odkrycie. Całe światy inspiracji. Dosłownie. Przynajmniej jak dla mnie.

Żegnam Was i życzę wiele ciekawej muzyki w te święta.
Zachęcam też do dodawania własnych "utworów z ciarami" w komentarzach.

Komentarze


996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wow, ależ mamy rozbieżne gusta... Do tego strasznie dużo tych kawałków, ciekawe ile jeszcze osób przesłuchało wszystkie.

The Knife - The Captain
To chyba znam z trailerów "9". Fajny klimat, niestety od połowy im dalej tym gorzej. Wokal a później bicik rujnuje ten utwór.

Heavy In Your Arms - całkiem, całkiem fajne.

Porównanie wokalisty Editors do Sinatry - czyste bluźnierstwo, Frank przewraca się w grobie :)

Chyba najlepszym obrazem jak różnimy się w gustach jest Tron - dla mnie Derezzed to jedyny kawałek, który bym wywalił z OST za bycie oklepaną umcy-techniawą. Moim numerem 1. jest "The Game Has Changed" pełen mocnych kotłów i industrialu bez natrętnego bitu.

Mumford and Sons - Little Lion Man
Ka-pi-tal-ne :)

Colouring of Pigeons - ciekawe, ale muszę przetrawić.

05-12-2010 23:52
ivilboy
    no no no...
Ocena:
0
Kolego 9 języków, szacun za ucho:) Fever Ray wyrwało mnie z butów. Gdyby nie ten wpis nigdy nie trafiłbym na te dźwięki, dzięki!
06-12-2010 22:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.